Subscribe to
Wpisy
Komentarze

https://www.facebook.com/DeborahOfficialUKMusic

959

Śniło mi się dzisiaj, że dowiedziałem się, że pewna koleżanka jest śmiertelnie chora. Ktoś powiedział, że Bóg nie jest już w stanie jej uzdrowić. Nie wiem na ile podobne myślenie jest obecne wśród chrześcijan, ale myślę, że jest ono bardzo niebezpieczne i trzeba z nim walczyć.

Jeśli założymy, że w pewnym momencie Bóg już nie może pomóc, może to mieć dwa skutki. Po pierwsze, ‘zabieramy’ Bogu Jego wszechmoc i władzę nad wszystkim. Przecież Jezus pokonał śmierć, jak mógłby być bezsilny wobec choroby? Jeśli myślimy, że Bog nie może uzdrowić kogoś, gdzie jest ta granica Jego możliwości? W ten sposób łatwo dojść do tego, że Bóg w ogóle nie może nam pomagać, że jest bezsilny wobec zła.

Po drugie, zabieramy sobie nadzieję. Bo jeśli Bóg nie może uzdrowić, to w wypadku choroby można najwyżej czekać na śmierć. A jeśli Bóg nie może uzdrowić, to nie może też wzbudzić z martwych, więc śmierć jest ostateczna. I nie dość, że jest to  dość smutna perspektywa, to jak pisał Paweł: ‘Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony; a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i (…) daremna też wasza wiara’ (1 Kor 15,13-14). Jeśli Bóg zakładamy, że Bóg nie ma mocy nad chorobą i śmiercią, tak naprawdę cała nasza wiara jest daremna.

Bóg nie zawsze leczy, z różnych powodów, ale trzeba pamiętać, że ma taką moc. Żadna choroba nie ma mocy większej niż Bóg. Ale najlepsze jest to, że kiedyś nadejdzie czas, gdy w ogóle nie będzie już żadnych chorób i śmierci. Więc cokolwiek dzieje się teraz, możemy mieć pewność, że kiedyś będziemy mieli od tego wytchnienie.

I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już. nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.

Obj 21,1.3-4

Ciekawe jest to, że choć świadkowie świadkowie udręczyli mieszkańców całej ziemi (w. 10), było ich tylko dwóch. Jak dwie osoby mogą mieć wpływ na cały świat? Pokazuje to, że dla Boga nie liczy się ilość, ale jakość. Bogu nie jest potrzebny wielki Kościół – potrzebny jest Mu Kościół wierny i oddany.

Widać to dobrze w Starym Testamencie, w którym przewija się motyw wiernej resztki. Stary Testament, prawie w całości, jest historią Izraela, który opuszcza Boga. Raz po raz widzimy przykłady bałwochwalstwa. Najczęściej masowego. W końcu grzechy narodu wybranego przekraczają jakąś granicę, ponieważ Bóg mówi, że więcej ich nie będzie tolerować i ogłasza sąd. Cały czas pozostaje jednak resztka, która jest wierna. Ta resztka wraca z wygnania i odbudowuje naród. Później resztka wiernych w czasach Jezusa rozpoznaje w Nim Mesjasza i kładzie podwaliny pod pierwszy Kościół. Bóg tak wypowiadał się o tych nielicznych wiernych: ‘A pozostała przy życiu resztka domu Judy zapuści korzeń w głąb i wyda owoc w górze. Bo z Jeruzalemu wyjdzie resztka, a z góry Syjon poczet ocalonych; dokona tego gorliwość Pana Zastępów’ (2 Krl 19,30-31).

Bóg może wykorzystać małą ilość oddanych Mu ludzi, do osiągnięcia wielkich celów. Może być taki moment, w którym Kościoły całego świata będą świecić pustkami. Może się okazać, że będziemy jedynymi chrześcijanami w naszej społeczności,  mieście czy kraju. Czy tak będzie? Możliwe, że nie. Ale myślę, że będzie taki moment, kiedy ucisk będzie tak wielki, że chrześcijan zostanie bardzo mało. Bo albo zginą, albo zrezygnują. Jeśli kiedykolwiek znajdziemy się w takiej sytuacji, możemy być pewni, że Bóg będzie nas mógł wykorzystać do niesamowitych celów.

A teraz? A teraz patrzymy na świat, w którym jest wiele krajów, masowo  tracących prawdziwych chrześcijan. I możemy płakać nad tym, że Bóg odchodzi z tych miejsc. I pewnie powinniśmy. Ale powinniśmy mieć świadomość tego, że nawet jeśli zostanie tam resztka, Bóg może przez nią działać. Tak samo jak teraz działa w krajach, w których przez wieki chrześcijan nie było w ogóle. Czytałem o krajach, w których kilkadziesiąt lat temu chrześcijan było kilku czy kilkudziesięciu, a teraz licz się ich w tysiącach. A zaczęło się od garstki ludzi, którzy chcieli zrobić coś dla Boga.

Jeśli robimy coś w naszej lokalnej społeczności, to choć jesteśmy w tym osamotnieni, Bóg może przez nas zmienić jej oblicze. Jeśli wychodzimy do ludzi, to choć wydaje się, że jesteśmy w tym osamotnieni, Bóg może zmienić przez  nas życie wielu ludzi w radykalny sposób. Jeśli realizujemy Boże plany, to choćby wszyscy nas wyśmiewali i nikt nam nie chciał pomóc, Bóg może przez nas sprawić wielkie rzeczy.

Jeśli służymy Bogu, nie upadajmy na duchu, bez względu na okoliczności, nawet jedna osoba może zmienić cały świat.

W Księdze Objawienia możemy przeczytać historię dwóch świadków (11,1-14). Myślę, że może być ona dużym zachęceniem też dla dzisiejszych chrześcijan, zwłaszcza w obliczu tego, że niechęć świata do nas staje się coraz większa. Najpierw chciałem napisać jeden wpis na ten temat, ale jak się za to zabrałem, okazało się, że jest tu zbyt wiele szczegółów, żeby je zmieścić w kilku akapitach.

Zanim jednak zacznę, mała uwaga. Nie będę nawet próbował udawać, że wiem co autor miał na myśli, jeśli chodzi o Objawienie. Wolę nie bawić się w interpretację wizji. Uważam jednak, że z wielu z historii zawartych w tej księdze, możemy wyciągnąć coś dla siebie, nawet jeśli nie jest to głównym czy pierwotnym znaczeniem. Czytając te wpisy, miejcie proszę na uwadze to, że są to tylko moje osobiste wnioski i przemyślenia. Nie chodzi mi o to, o czym ten fragment mówi, ale o to, co my możemy z niego wziąć dla siebie bez względu na to, co mówi.

Czytając jednak fragment, trudno mi się było oprzeć wrażeniu, że fragment ten mówi o Kościele. Kościół jest przecież największym świadkiem Jezusa. Kościół jest postawiony w świecie opanowanym przez niewierzących jak dwaj świadkowie w świętym mieście opanowanym przez pogan (w. 2). Jest prześladowani tak samo, jak oni byli prześladowani (ww. 5.7-10). I tak samo ostatecznie zwycięży, przyprowadzając wielu do wiary (ww. 11-13). Kościół stoi przed Bogiem (w. 4) i składa świadectwo (w. 7).

Gdybym miał podsumować w jednym słowie cały ten fragment, myślę, że można by zrobić to następująco: jako Kościół będziemy prześladowani, powinniśmy jednak wytrwale składać świadectwo, a ostatecznie zwyciężymy wszystkich wrogów, Bogu na chwałę a nam ku życiu wiecznemu. Niech to będzie dla nas zachętą.

 

http://christianstandard.com/2011/09/cease-fire-rethinking-the-culture-wars/

953

Lecz tylko to przykazanie dałem im, mówiąc: Słuchajcie mojego głosu, a Ja będę waszym Bogiem, wy zaś będziecie moim ludem, postępujcie całkowicie tą drogą, którą wam nakazuję, aby się wam dobrze działo!

Jr 7,23

Bóg daje nam różne przykazania, które często nam się nie podobają. Nie chcemy rzeczy, które nakazuje i chcemy tych, które nakazuje. Ale wszystko to jest po to, ‘aby nam się dobrze działo’. Można się złościć na Boga, można narzekać, można w końcu odejść od Boga przez to, że coś nam nie pasuje. Ale jeśli to robimy, to tylko na własną szkodę.

Jeśli Bóg coś nam nakazuje, ma na celu nasze dobro. Wielu osobom to się nie podoba i rezygnują. Wielu uznaje Boga za tyrana, więc wybierają życie w wolności. Jednak każdy kto wyzwala się spod Bożego panowania, wpada w niewolę grzechu. Pozorną niewolę zmienia w prawdziwą, prawdziwą wolność.

Warto wytrwać przy Bogu, nawet jeśli nam się wydaje, że jest to dla nas niewygodne. Ostatecznie, tylko wtedy będzie nam się dobrze działo.

952

Autor: http://blugi.deviantart.com/

dalej »