Subscribe to
Wpisy
Komentarze

996

Śniło mi się dzisiaj, że wszedłem do osiedlowego sklepiku i ze zdziwieniem zobaczyłem, że sprzedawczyni trzyma w ręku Biblię. I gdy zastanawiałem się co z nią zrobi, nagle wydarła jedną stronę i zaczęła w nią owijać ziemniaki.

Jak się obudziłem, pierwsza moja myśl była taka, że ciekawe czy nadejdą czasy, kiedy Biblię będzie się traktować jak papier do pakowania warzyw. I być może nie będzie to szybko, ale podejrzewam, że prędzej czy później Biblia dla przeciętnego człowieka nie będzie niczym więcej niż tylko nic niewartym papierem. Chyba, że wcześniej Biblie będą po prostu niszczone.

Ale później pomyślałem, że w wielu przypadkach już teraz tak jest. I choć przeciętny Polak może oburzyłby się na takie stwierdzenie, to przecież dla wielu osób Biblia ma niewiele większą wartość. Oczywiście, każde podarcie Biblii itp. wywołuje protesty i często ociera się to o sąd. Ale jak często jest to oburzenie związane z tym, że ktoś ugodził w naszą religię czy dobre samopoczucie a jak często rzeczywista troska o Boże Słowo?

Biblia w domach wielu ludzi osiągnęła status podpórki pod książki czy podkładki pod pilot do telewizora. Albo dekoracji, która ładnie wygląda jeśli przyjdą goście. Zwłaszcza jeśli to duże, zdobione wydanie, wtedy dopiero jest się czym pochwalić.

Dzisiaj zamiast komentarza będą wersety ;)

Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło.

Jz 1,8

Słowa Pańskie są słowami czystymi, srebrem przetopionym, odłączonym od ziemi, siedemkroć oczyszczonym.

Ps 12,7

O, jak słodkie jest słowo twoje dla podniebienia mego, Słodsze niż miód dla ust moich. (…) Słowo twoje jest pochodnią nogom moim I światłością ścieżkom moim.

Ps 119,103.105

Każde słowo Pana jest prawdziwe. On jest tarczą dla tych, którzy mu ufają. Nie dodawaj nic do jego słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę.

Prz 30,5-6

Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki.

Iz 40,8

A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Mt 4,4

Przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają. Wielu też z nich uwierzyło, również niemało wybitnych greckich niewiast i mężów.

Dz 17,11b-12

Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.

2 Tm 3,16-17

995

Rok po roku, zamiast stać w kościelnym tłoku, wole stać obok pijaka, który stoi ze łzą w oku. Bo gdzie Cię szukać? W sloganach protestantów czy obrazach katolików?

Źrodło: http://youtu.be/87O0g8-sK6I

Ehh, no właśnie. Ten tekst bardzo do mnie trafia. Od jakiegoś czasu mam kryzys wiary w Kościół. Przynajmniej w ten w wydaniu formalnym. I też czasami się zastanawiam gdzie szukać Boga. W moim Kościele? W katolickim? W innym? Czasami myślę, że nie bardzo.

Ten tekst moim zdaniem bardzo dobrze oddaje rzeczywistość naszego, zachodniego, Kościoła. Protestanci zamykają się w swoich sloganach. Każda społeczność w innych. Niektórzy mówią: ‘Jeśli przyjdziesz do Kościoła, pozbędziesz się wszystkich swoich problemów’. Inni mówią: ‘Jezus da Ci nowe życie’. Jeszcze inni mówią, że są wierni Bogu i przyjaźni ludziom. I co z tych sloganów wynika? Przeciętny człowiek części z nich nawet nie zrozumie. Z kolei Kościół katolicki w dużej mierze opiera się na ‘obrazach’. Formach, które ładnie wyglądają, ale nie mają żadnej praktycznej wartości. Do kościoła chodzi się po to, żeby odbębnić obowiązek, zagłuszyć sumienie i ładnie wyglądać przed sąsiadami.

Dzisiaj w naszych Kościołach dużo mówimy ale mało robimy. Brakuje ognia, który płonął w pierwszym Kościele. Ładnie wyglądamy, a w środku tylko śmieci i brud. Jesteśmy jak jak groby pobielane do których Jezus porównał faryzeuszy, ‘które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelkiej nieczystości’ (Mt 23,27).

Oczywiście, w dzisiejszym Kościele jest też wiele osób u których widać prawdziwą, żywą wiarę. Ale Kościół w sensie organizacyjnym w dużej mierze stoi w miejscu albo cofa się. Spojrzałem na dane GUSu dotyczące największej ewangelicznej denominacji – Kościoła Zielonoświątkowego. Wzrost od 10 do 15 tysięcy członków zajął mniej więcej cztery lata (’88-’92). Wzrost o kolejne 5 tysięcy zajął już 9 lat (do ’01). W roku 2008 KZ miał 21,5 tysiąca członków. A to i tak wygląda dobrze na tle niektórych innych wyznań (np. Kościół Chrześcijan Baptystów z roku ’97 na ’98 stracił ponad 2 tysiące członków a w latach ’03-’08 miał tak nieznaczny wzrost, że nawet trudno odczytać z wykresu ile wynosił.

Często dużo lepiej czuję się po prostu wśród znajomych, o których wiem, że są wierzący, niż w nominalnym Kościele. Tak sobie myślę, że gdyby w Warszawie był Kościół, w którym byliby narkomani i prostytutki, czułbym się tam najlepiej. Bo lepiej stać obok ‘ćpuna który stoi ze łzą w oku’.

Ale, żeby nie było, że ciągle narzekam:P, to na koniec optymistyczne przemyślenie. Jak sobie o tym wszystkim myślę, to jest to dla mnie zachętą, żeby próbować coś zmienić. Płaczmy więc nad stanem Kościoła, bo niestety jest powód. Ale płaczmy też nad sobą i nad tym, co my robimy dla ciała Chrystusa. Niech ten płacz doprowadzi nas do zmian w nas samych, a zmiany w nas samych do zmiany w Kościele. Rozpalmy ten ogień, którego tak potrzebuje pogrążony w ciemności świat. Żeby zaczęło się przebudzenie nie potrzeba wielu ludzi. Może wystarczyć tylko garstka. Garstka ludzi, bez końca oddanych Bogu. Tak więc płacząc nad Kościołem, módlmy się o to, żeby Bóg nas wykorzystywał do jego zmiany. A jeśli będziemy wytrwale się modlić, ‘odpowie nam i oznajmi rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiemy’.

 

Ilekroć wchodzili [Aaron i jego synowie] do Namiotu Zgromadzenia i zbliżali się do ołtarza, obmywali się, jak Pan nakazał Mojżeszowi.

Starotestamentowi kapłani jako wybrani mieli dostęp do Boga. Jednak nawet dla nich nie był to dostęp bezwarunkowy. Jednym z warunków było wcześniejsze oczyszczeni. Nieczysty nie miał dostępu do Boga.

Teraz, gdy nie ma już tylu barier i każdy ma dostęp do Boga przez Jezusa, mam wrażenie, że wydaje nam się, że nie ma już żadnych warunków. Wystarczy być wierzącym i koniec. Często kładzie się nacisk na to, że powinniśmy się modlić jak najczęściej i najwięcej oraz w każdym miejscu i czasie. I oczywiście, jest to prawdą, przynajmniej do pewnego stopnia. W końcu Paweł pisał: ‘Bez przestanku się módlcie’ (1 Ts 5,17). Ale czy to oznacza, że można się modlić w dowolny sposób i w dowolnych okolicznościach?

Na szczęście nie musimy się obmywać przed spotkaniem z Bogiem. Ale nie znaczy to, że nie możemy się i nie powinniśmy się oczyszczać. Tak jak kiedyś kapłanów, tak samo nas teraz otacza nas brud naszego grzechu, który sprawia, że jesteśmy oddzieleni od naszego Boga. Dobrze jest więc regularnie się ‘myć’. Nie można więc zapominać o tym, żeby w czasie rozmowy z Bogiem, regularnie wyznawać swoje grzechy. Tylko w ten sposób możemy być oczyszczeni i uświęceni. I to jest niesamowite, choć jest na nas ten cały syf, Bóg może Go zabrać i zmieniać nas na swoje podobieństwo. Tak, żebyśmy mogli być coraz bliżej Niego.

Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.

1 J 1,9

992

Jest jeden werset, który zwrócił ostatnio moją uwagę. Gdy pierwsi ludzie zgrzeszyli, Bóg powiedział do węża między innymi następujące słowa:

I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę.

1 M 3,15

Szatan od zawsze działał przeciwko człowiekowi. Od samego początku chciał nas pozbawić relacji z Bogiem. Ale już wtedy Bóg miał plan w którym Jezus miał na zawsze pokonać tego węża. Cokolwiek by on nam zabrał, czy to będzie zdrowie, przyjaciele, pieniądze czy też inne rzeczy, Bóg przygotował dla nas miejsce, w którym będziemy mieli o wiele więcej. A przede wszystkim będziemy mieli społeczność z Nim. I nikt, nawet szatan, nie będzie w stanie nam tego odebrać.

990

Wiarygodność Nowego Testamentu w porównaniu z innymi tekstami starożytnymi (ilość istniejących kopii, ile lat minęło od oryginały to powstania pierwszej znanej kopii).

989

Koleżanka napisała mi dziś coś takiego: ‘wszyscy tez wiedza ze jestem mocno wierzaca i niby tym gardza… nie rozumiem tylko czemu’. Od razu przyszedł mi na myśl ten fragment: ‘Bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami?’ (2 Kor 6,14-16).

Paweł przestrzega tu wierzących przed tym by “nie chodzili w obcym jarzmie z niewiernymi’ (w. 14), ale myślę, że to doskonale działa w drugą stronę. Tak samo jak światłość nie może mieć społeczności z ciemnością, tak samo ciemność nie chce mieć nic wspólnego ze światłością. Świat może być czyimś przyjacielem tylko wtedy, jeśli ta osoba jest wrogiem Boga (Jk 4,4). Naturalne więc jest to, że jeśli żyjemy z Bogiem, świat będzie nami gardził.

W pewnym sensie, jest to nawet komplement, bo świadczy o tym, że jesteśmy dla szatana zagrożeniem. Jeśli więc niewierzący nami gardzą z powodu naszej wiary, potraktujmy to jako wyróżnienie.

I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego, ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

Mt 10,22 (BW)

5. Przymierze

Boże przymierze dotyczyło nie tylko Noego, ale całego stworzenia (9,17). Miało ono dwie części.

Pierwsza nie była znana ludziom. Gdy Noe złożył swoją ofiarę, Bogu spodobało się to (8,21) i powiedział On w sercu swoim: ‘Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego. Nie będę też już nigdy niszczył żadnej istoty żyjącej, jak to uczyniłem. Dopóki ziemia istnieć będzie, nie ustaną siew i żniwo, zimno i gorąco. lato i zima, dzień i noc. ’ (8,21-22).

Widać tu kilka ciekawych rzeczy. Po pierwsze, Boże postanowienie wydaje się być przynajmniej w jakimś stopniu połączone z ofiarą Noego. Jeśli tak było to pokazuje nam to, że czasami wystarczy jeden człowiek, który chce się podobać Bogu, żeby wpłynąć na los całego świata. Nigdy więc nie wiemy czy to, co robimy, choć nam wydaje się nieistotne i bez znaczenia, nie będzie użyte przez Boga w niezwykły sposób. Ważne jest jednak, by w tym, co robimy, podobać się Bogu, tak jak to było w przypadku Noego. Po drugie, wyraźnie zostało tu pokazane, że przez ludzi została przeklęta cała ziemia. I znów widać tu, że czyny człowieka mają większy wpływ niż nam się czasem wydaje.

Po trzecie, Bóg mówi, że człowiek jest z natury zły. Powtórzył to później też Jezus (Mk 10,18). Ludzie zasłużyli na karę, którą Bóg na nich nałożył. I tak samo teraz, wielu ludzi uznaje się za dobrych i oskarża Boga, ale to, co ich spotyka teraz oraz to, co ich spotka po śmierci, jest i będzie w pełni zasłużone. Po czwarte, widać tu Bożą miłość tak do człowieka, jak i do całego stworzenia. Choć człowiek jest zły, Bóg jednak się nad nim lituje.

I w końcu, Boże słowa wskazują na to, że ziemia nie jest wieczna. Została stworzona przez Boga (1,1), do Niego należy (Ps 24,1) i przez Niego jej istnienie jest podtrzymywane (Hbr 1,3). Wszechświat nie powstał sam z siebie i nie będzie trwał wiecznie. Jan w opisie swojej wizji napisał tak: ‘I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma’ (Obj 21,1).

Druga część tego przymierza została już przekazana Noemu i jego synom, których Bóg najpierw pobłogosławił (9,1). Bezpośrednio w kontekście przymierza powiedział On: ‘ I ustanawiam przymierze moje z wami, że już nigdy nie zostanie wytępione żadne ciało wodami potopu i że już nigdy nie będzie potopu, który by zniszczył ziemię’ (9,11). Wydaje się jednak, że wszystko, co jest zapisane w wersetach 1-10 też go dotyczy, bo jest płynne przejście od pierwszej obietnicy do tych słów, a później do drugiej obietnicy.

Choć więc Bóg obiecał, że nie będzie więcej potopu i nie postawił przy tym żadnych warunków, nałożył jednak na Noego i jego synów, a przez nich na resztę ludzi, trzy obowiązki. Pierwszym jest rozmnażanie się i napełnianie ziemi (9,1, co jest powtórzeniem nakazu danego Adamowi i Ewie w 1 M 1,28), drugim jest zakaz spożywania krwi (9,4), trzecim jest zakaz zabijania (9,6; za wyjątkiem stosowania kary śmierci za zabójstwo).

Na koniec Bóg ustanowił tęczę jako znak tego przymierza. Noe, który właśnie oglądał zagładę całej ludzkości, mógł myśleć, że budowanie świata od nowa nie ma sensu, skoro niedługo może znów zostać zniszczony. Bóg jednak dał mu pewność, że tak się nie stanie. Bóg ulitował się nad człowiekiem, o którym ‘Pamiętał o tym, że jest ciałem, tchnieniem, które ulatuje i nie wraca’ (Ps 78,39) i dał mu powód, żeby dalej żyć.

John Martin, ‘Tęcza’, Źródło: ”The Bible and its Story,
Volume 1: The Law, Genesis to Leviticus’

Bogu nie bluźnij, a księciu ludu swego nie złorzecz.

W Polsce nie ma oczywiście książąt, ale zamiast nich mamy polityków. Wydaje mi się, że ten werset można by odnieść właśnie do nich.

Chyba mało co przychodzi nam z taką łatwością jak bluzganie na polityków. W dużej mierze sami sobie na to zasłużyli, ale mimo wszystko, czy patrząc na Biblię, można takie zachowanie usprawiedliwić? Paweł przynajmniej dwa razy poruszał kwestię stosunku do władzy:

Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione.

Rz 13,1 (BW)

Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości. Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym.

1 Tm 2,1-3 (BW)

Każda władza pochodzi od Boga. Jeśli więc bluźnimy władzy, pośrednio bluźnimy Bogu, który ją ustanowił. To właśnie ostrzeżenie zawarte jest we fragmencie z Pięcioksięgu, gdzie złorzeczenie władzy zostało połączone z bluźnierstwem przeciwko Bogu. Choć mogłoby się wydawać, że te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego, są ze sobą powiązane.

Ale ciekawszy jest chyba drugi werset. Bo powstrzymywanie się od bluźnierstwa to postawa bierna. A fragment z Listu do Tymoteusza wymaga postawy czynnej. Nie tylko powinniśmy się powstrzymać od tego, co złe, ale też robić to, co dobre. I jest to chyba coś, o czym rzadko myślimy i jeszcze rzadziej wprowadzamy w czyn. Bo my byśmy chcieli się na politykach odgrywać, zmuszać ich do zadośćuczynienia za wszystkie krzywdy, które nam wyrządzili, a Bóg chce, żebyśmy się o nich modlili. I kto wie, może dzięki temu się zmienią. A nawet jeśli nie, to na pewno nam to pomoże.

Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą.

Łk 6,27-28

dalej »