Niedługo 4 urodziny mojego bloga, więc pomyślałem, że przypomnę kilka z ciekawszych wpisów z ostatnich lat.
Była pewna grupa ludzi, która nazywała siebie rybakami. A wszędzie w wodach dookoła było dużo ryb. A ryby te były głodne. Tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku, ci, którzy uważali się za rybaków spotykali się, żeby mówić o swoim powołaniu do pracy z rybami, o obfitości ryb i co mogli robić jeśli chodzi o łowienie ryb.
Rok po roku ostrożnie definiowali co oznacza łowienie ryb, bronili bycia rybakiem jako zawodu i deklarowali, ze łowienie ryb zawsze będzie głównym zajęciem rybaka.
Bezustannie szukali nowych i lepszych metod łowienia ryb. Sponsorowali kosztowne narodowe i ogólnoświatowe konferencje, aby dyskutować o łowieniu ryb, o jego promowaniu, oraz aby usłyszeć o wszystkim dotyczącym łowienia ryb, jak ekwipunek, zawołania ryb i nowe przynęty.
Dodatkowo spotykali się regularnie i organizowali komisje mające zajmować się wysyłaniem rybaków tam, gdzie jest dużo ryb. Wszyscy rybacy zgadzali się z tym, ze powinna istnieć komisja, która pilnowałaby, żeby wszyscy rybacy byli wierni łowieniu ryb.
Były budowane wielkie centra, których pierwszym i jedynym celem było uczyć rybaków jak łowić ryby. Z biegiem lat, organizowano kursy mówiące o potrzebach ryb, naturze ryb, o tym gdzie znaleźć ryby oraz o tym jak podchodzić do ryb i je karmić. Ci, którzy uczyli, mieli doktoraty z rybologii. A Ci, którzy zostali wysłani z misją, robili dokładnie to samo, jak Ci, co ich wysłali. Tworzyli grupy i organizowali specjalne spotkania, aby zdefiniować łowienie ryb, aby je bronić i udowadniać jakie ono jest ważne. Mówili o wielkiej potrzebie łowienia ryb. Modlili się, by dużo ryb mogło być złowionych. Analizowali ryby i dyskutowali nad tym, co jest potrzebne by je łowić. A jedyną rzeczą, której nie mieli, były ryby.
Nadszedł czas, w którym wielu z rybaków musiało ponieść różne ofiary i zmagać się z wieloma trudnościami. Niektórzy żyli w pobliżu wody i musieli sobie radzić z zapachem zdechłych ryb. Wielu się z nich wyśmiewało i szydziło z tego, ze uważają się za rybaków, mimo, że nigdy nie łowili. Wyobraź sobie, jak zranieni musieli się czuć, kiedy pewnego dnia ktoś stwierdził, że Ci, co nie łowią ryb, nie są tak na prawdę rybakami. Czy ktoś jest rybakiem, jeśli nigdy nie złapał żadnej ryby?
Źródło nieznane