371 – Z otchłani archiwum II
5 Feb 2010 napisał JF
A Ty mówisz: To tylko są przedsionki.
My zaś tak kochamy je.
A Ty mówisz: To tylko marne cienie.
Nas nad grobem dławi szloch.Tomasz Żółtko, ‘Pieśń żebraków’
Tak się zastanawiam, czemu ludzie są tak przywiązani do tego życia. Bóg przygotował dla nas coś o wiele, wiele lepszego. Oczywiście, są ludzie, których na ich własne życzenie, czeka co innego. Ale nie rozumiem chrześcijan, którzy wiedzą, że przed nimi jest wieczność z Bogiem, a mimo tego się boją. Nie rozumiem, czemu nad grobami chrześcijan tak się rozpacza. Przecież znajdują się w miejscu, w porównaniu z którym ziemskie życie blednie.
Ludzkie życie trwa kilkadziesiąt lat, a wieczność trwa… cóż, wieczność. Czym jest w porównaniu z tym, kilkadziesiąt lat?
Ja się nie boję śmierci. Jestem gotowy na spotkanie z Bogiem. I nie miałbym (prawie) nic przeciwko, gdyby nastąpiło to nawet teraz. Wiem, że to będzie coś niewyobrażalnie wspaniałego i nie ma co żałować tego, co zostawię za sobą.
Ja też się nie boję. Tym bardziej że wiem, że każdego dnia w zasadzie może to się stać i nic mnie złego nie spotka wtedy.
Czasem słychać opinię, że ludziom w czasach biblijnych było łatwiej wierzyć. To nieprawda. Historie tak Starego, jak i Nowego Testamentu pokazują wiele zwątpienia, a nawet niewiary u ludzi. Myślę że te problemy o których piszesz były zawsze, tylko po prostu inaczej były nazywane i inaczej je okazywano.
Co do pogrzebów i grobów, to ja myślę że nie bez znaczenia jest też nasza kultura, zdominowana przez taką a nie inną formę religijności. Pamiętam kiedyś jak oglądałam film z USA, gdzie był pokazany pogrzeb jednego z członków zboru (nie wiem jakiego i nawet nie pamiętam, bo ten film dawno oglądałam). Pamiętam tylko, że nie było żadnych pieśni żałobnych czy coś, tylko chór gospel i radosne klaskanie. Pozdrawiam :)