Zauważyłem ostatnio zadziwiającą rzecz. Jak niektórzy może widzieli, od jakiegoś czasu nagrywamy to, co na spotkaniach naszej młodzieży mówi nasz lider. No i parę osób ostatnio mnie pytało po co ja to w ogóle robię, skoro i tak nikt tego nie słucha, a on po prostu przynudza. No i ostatnio napisały do mnie dwie osoby, które u nas w Kościele nigdy nie były i bardzo pozytywnie wyrażały się o tym, co Szymon mówi. I zastanawiam się, czemu nasza młodzież (i oczywiście mówię tu o pojedynczych osobach, nie o całości) nie potrafi docenić tego, co ma, a za to doceniają obcy ludzie.
Ale jednocześnie pomyślałem, żeby się nie powinniśmy się zniechęcać, jeśli ktoś krytykuje to, co robimy. Bo może się okazać, że to ma większą wartość niż sądzimy.
Dokładnie. Uwielbiam Twoje ostatnie zdania. Zawsze są najlepsze! :D
Heh, dziekuje :)
czekam na kolejne:) może w końcu zbiorę się do kupy i do was przyjdę :D
Wydaje mi się, że dlatego, że my go znamy i inaczej to traktujemy. Wiemy, jaką jest osobą, że jest zakręcony i, powiedzmy sobie szczerze, czasem niepoważny. Widzimy w jego kazaniach tę sprzeczność, która występuję między tym, co mówi, a jak niestety czasem się zachowuje.
Możesz usunąć ten komentarz, jeśli źle wypowiadam się o naszym liderze i zniechęcam ludzi. Aczkolwiek nie – nie źle. Tylko prawdziwie. I ty pewnie powiesz, że przesadzam… Ale to dlatego ludzie “obcy” mogą zobaczyć w ty coś bardzo wartościowego a nam często nie jest łatwo.