Subscribe to
Wpisy
Komentarze

533 – Świadectwo XI

Wpisałam w Google ‘słyszę’ i w propozycjach pokazało się ‘słyszę głosy w swojej głowie’ . No to kliknęłam. Przecież swego czasu słyszałam, czasem zupełnie mnie przerażały i doprowadzały organizm do dziwnego stanu, ale zaraz potem byłam nimi zafascynowana. Trafiłam na forum. Okazało się że niektórzy też tak mają [wielkie mi odkrycie, domyślałam się] ALE niektórzy tak leciutko, a inni na tyle ‘mocno’ że ich historie zmroziły mi krew w żyłach. Zapewne były prawdziwe, przecież też to przeżywałam. Zaczęłam być nawet szczęśliwa że ja tak nie miałam, choć jednocześnie znów obudziła się ta chora fascynacja mówiąc “Wow, wow, wow, musisz się z powrotem wpakować w taki stan w jakim byłaś, może też tak będziesz miała!”.

Oprócz historii dużą ‘popularnością’ cieszyły się też posty na temat sposobów okiełznania głosów. Niektórzy mówili o rozmowie z nimi [Nie, nie, nie! Jeśli to była ta martwa kobieta z 'wizji' to nie chcę z nią rozmawiać! Chociaż... może będę mogła jej pomóc? Ale to straszne!] Inni sugerowali “wyciszenie ich”. Dość często pojawiało się stwierdzenie że trzeba się modlić, bo to demony lub szatan którzy chcą wedrzeć się do naszego umysłu [to by tłumaczyło, wiele tłumaczyło.]

Jakiś czas temu leżałam na łóżku i słuchałam tej piosenki co Ci się nie spodobała. Doszłam do fragmentu “Someone, Help me, Grab Me, Save Me Now…” przewijałam go pare razy i płakałam, bo dokładnie tak się czułam cały czas. Jak ktoś chory [może nawet chora jestem], wstydzący się o chorobie mówić i nie mogący znaleźć uleczenia. Zaczęłam się modlić tak poprostu, błagając o pomoc, bo te słowa kierowałam do Niego (piosenka). Bo chyba już nikt mi nie pomoże.

Teraz czuje się dobrze. Nie miewam wizji, nie słyszę głosów [tylko czasem, przy dużym zmęczeniu, niegroźne] nawet nie mam koszmarów [i znów część mnie za nimi tęskni]. Jestem pewna że wrócą. To jest oczywiste. Ale teraz znam już “antidotum”.

2 komentarzy do “533 – Świadectwo XI”

  1. 13 Jul 2010 @ 21:21mart.

    chyba u wielu ludzi następuje taki krytyczny moment, że już tylko Bóg może nam pomóc. Też czasem słyszałam głosy i współczuję koleżance, bo to jest naprawdę straszne. Całe szczęście, że Bóg jest niezawodnym lekarstwem na wszystkie nasze problemy. :)

  2. 14 Jul 2010 @ 08:58Koleżanka

    Dziękuję bardzo :] Postanowiłam, że podzielę się swoim “odkryciem” na tym forum i może jeszcze innych, zapewne ktoś jest w podobnej do mojej sytuacji i poszukuje pomocy.

Skomentuj