Pewien człowiek miał dwóch synów.
Niektórzy z nas słyszeli te słowa tyle razy, że już nie chcą ich więcej słyszeć. Niektórzy z nas potrafili by z pamięci powiedzieć kazanie z nich związane. Prawdopodobnie każdy, albo przynajmniej większość z nas, potrafi powiedzieć przypowieść o synu marnotrawnym. Jest to historia, która bardzo często jest używana, żeby pokazać, że Bóg jest jak kochający Ojciec, który zawsze przyjmie powracających ludzi. I bardzo dobrze.
Ale zauważyłem, że w tej przypowieści zazwyczaj akcentuje się Bożą miłość, a rzadko kiedy to, jakie są warunki tego, żeby przyjść do Boga. To prawda, że Bóg każdego kocha i do każdego wyciąga ręce. Ale to jednak nie znaczy, że przyjmie każdego i zawsze. Syn, który wrócił do ojca, przede wszystkim wiedział, że zgrzeszył. Wyznał to przed ojcem. Przyszedł skruszony i prosił o wybaczenie. Przyszedł ze świadomością tego, że nie zasługuje na przebaczenie.
I właśnie takiego nastawienia Bóg oczekuje od nas. Musimy mieć świadomość naszej grzeszność i tego, że tylko dzięki Bożej łasce, możemy mieć z Nim społeczność. Nie możemy zapominać, że nasz grzech oddziela nas od Boga i tylko Jego miłość może nas znów połączyć. Musimy pamiętać, że to dzięki ofierze Jezusa, możemy teraz przyjść do Boga. I musimy odwrócić się od tego grzechu, który jest w naszym życiu. Bez tego powrót do Ojca nie jest możliwy.