-
Archiwum
- September 2010 (3)
- August 2010 (13)
- July 2010 (16)
- June 2010 (38)
- May 2010 (30)
- April 2010 (29)
- March 2010 (30)
- February 2010 (32)
- January 2010 (49)
- December 2009 (26)
- November 2009 (12)
- October 2009 (19)
- September 2009 (14)
- August 2009 (10)
- July 2009 (8)
- June 2009 (12)
- May 2009 (10)
- April 2009 (12)
- March 2009 (5)
- February 2009 (7)
- January 2009 (7)
- December 2008 (5)
- November 2008 (7)
- October 2008 (5)
- September 2008 (3)
-
Kategorie
- Blog (373)
- Cover to Cover (25)
- Mark Driscoll (16)
- Po angielsku (8)
- Sondy (5)
- Świadectwa (11)
- Temat na życzenie (1)
- Tomasz Żółtko (1)
- Wpisy Gościnne (1)
- Wspólne blogowanie (5)
- Info (8)
- Statystyki (1)
- Młoda Generacja (13)
- Ogłoszenia (7)
- Zdjęcia (3)
- Blog (373)
-
Strony
joł,
przyznaje, że na tych wszystkich teologicznych sprawach znam się jak premier na angielskim, ale jedno mi nie gra w takim formularzu. Już abstrahując od faktu, że moim skromnym zdaniem każdy powinien modlić się głównie sam za siebie i swoje pragnienia (bo przecież nikt inny nie ma tak pełnego obrazu sytuacji i nie wie tak dobrze o co chodzi…), to głównym problemem jesto to, że ty jako odbiorca życzeń i wykonawca modłów jestś jak najbardziej tró i ql, intencje twoje czyste jak łza boś bezinteresowny. Ale gorzej z nadawcą i jego intecjami. W większości przypadków chce uzyskać poprzez modlitwę jakieś korzyści – co prawda niekoniecznie dla siebie, ale zawsze kożyści. I teraz, jeżeli modlitwa innych innych za tego ktosia nie jest niczym złym, to jest tak w sytuacji kiedy jest ona spontaniczna, tzn ktoś (nazwijmy go Pan Iks) nie wyrazi w żaden sposób prośby, aby inni modlili się o to samo co on. Bo w przeciwnym razie kieruje nim pewnego rodzaju chciwość, chęć osiągnięcia korzyści.
Chyba że sam przekazuje przez formularz prośbę o modliwę za kogoś jeszcze innego, bowiem taka inicjatywa mogła się zrodzić w pierwszej iteracji bezinteresownie, stąd cała jest bezinteresowna. Jednak i tak ogranicza to zakres potencjalnych intencji, czy jak to zwać.
Pozdrawiam
Jóźwa z Radomia
‘Już abstrahując od faktu, że moim skromnym zdaniem każdy powinien modlić się głównie sam za siebie i swoje pragnienia’
Wydaje mi sie, ze fragment ‘modlcie sie jedn za drugich’ wystarczajaco uzasadnia takie modlitwy. Oczywiscie, my nie znamy calkiem sytuacji, ale Bog zna i to starczy. Pawel nie jeden raz pisze, ze modli sie o ludzi ze znanych mu zborow. Zle robil?
‘Ale gorzej z nadawcą i jego intecjami. W większości przypadków chce uzyskać poprzez modlitwę jakieś korzyści – co prawda niekoniecznie dla siebie, ale zawsze kożyści.’
I co z tego? Jak modle sie sam, tez chce osiagnac jakies korzysci. Mam sie nie modlic?
Cóż, pani katechetka z podstawówki mówiła mi kiedyś, że modlitwa to rodzaj dialogu z Bogiem. A jeżeli modli się za mnie ktoś inny, to raczej ja nie rozmawiam, więc nie widzę w tym większego sensu – takie załatwianie spraw przez pośredników…
Tak, jak modlisz się sam to chcesz osiągnąć korzyści, ale nie angażujesz do tego innych – mi tam byłoby głupio prosić innych, żeby pracowali ( w ten czy inny sposób) abym ja mógł coś dostać.
I chyba w sumie modlitwa nie powinna w ogóle być związana z chęcią osiągnięcia jakiś korzyści, ale jak już wspominałem, nie znam się ;).
Pozdro
‘A jeżeli modli się za mnie ktoś inny, to raczej ja nie rozmawiam, więc nie widzę w tym większego sensu’
Wez przytkad z Pawla :) I w ogole, poczytaj samemu Biblie, czasami warto samemu sie w cos zaglebic, zamiast polegac na zdaniu innych:)
próbowałem kiedyś, ale nie udało mi się przebrnąć przez parę pierwszych stron nawet :P.
Zdecydowanie wole prostsze style dzieł pisanych …
Boga nigdy nie poznasz sluchajac tylko katechetki, wiec jednak warto sie troch epomeczyc z Biblia :)
Modlitwa jest ważna. Ale przekonałam się już że człowiek często modli się kiedy jest w tarapatach albo o coś prosi..A wiele razy zapominamy o tym,i ja np. często zapominałam że modlitwa nie powinna być tylko prośbą (szczególnie wtedy gdy jest się w kłopotach) ale także podziękowaniem Bogu za to co mamy,za to co może się dziać w nas pozytywnego,albo lepszego w naszym życiu…nawet za zwykły dzień. Często prosimy i nie dziękujemy..a jeżeli chodzi o biblię to znacznie częsciej powinnam do niej zaglądać…ciągle tylko ten brak czasu. Mam nadzieje że się za to troche wezmę:)