Subscribe to
Wpisy
Komentarze

Miałem ostatnio okazję brać udział w niemieckojęzycznym nabożeństwie. Chociaż znam trochę język, zwłaszcza w przypadku szybko mówiących ludzi i trzeszczących mikrofonów, było trochę rzeczy, których nie rozumiałem. Myślę, że, o ile są takie możliwości, każdemu przydałoby się od czasu do czasu pójść do Kościoła, w którym nie będzie wszystkiego rozumiał.

Wtedy można sobie zdać sprawę z tego, że ‘nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie’ (Gl 3,28). Wiele razy brałem udział w nabożeństwach czy spotkaniach po angielsku. Często byli tam ludzi z różnych krajów i kultur. Ale ponieważ wszystko rozumiałem, było to coś ‘zwykłego’ i ‘swojego’. Dopiero, gdy są momenty, kiedy się stoi i słucha, jak ludzie oddają Bogu chwałę, chociaż się tego nie rozumie, można zrozumieć, że chociaż jest to coś ‘obcego’, to ci ‘obcy’ są tak samo dziećmi Bożymi jak my. Wtedy można przypomnieć sobie, że do Boga mogą przychodzić ludzie ‘z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków’ (Obj 7,9).

Niezwykłą rzeczą w Kościele jest to, że składają się na niego wszyscy święci – każdy zbawiony człowiek, bez względu na jego pochodzenie, miejsce zamieszkania, język, kulturę, wiek, płeć czy status społeczny. My próbujemy wykluczać ludzi, którzy nam nie pasują, ale Bóg przyjmuje wszystkich, których serca są skierowane ku Niemu. Ale warto pamiętać o tym też dlatego, żeby dziękować Bogu za różnorodność w Kościele i za to, że nikt, w tym my sami, nie jest wykluczony, jeśli tylko jest dzieckiem Bożym.


Comments are closed.