Po co komu eschatologia?

Co przychodzi na myśl gdy słyszymy słowo „eschatologia”? Być może nic, bo nigdy go nie słyszeliśmy. Być może pewna bardzo znana seria książek i filmów, która usiłowała przekazać domniemane wydarzenia z okresu między tzw. pochwyceniem i powrotem Jezusa. A być może coś co można określić jako „rozkład jazdy czasów ostatecznych”, czyli dokładną rozpiskę wydarzeń, jedno po drugim, wydarzeń które mają mieć miejsce w ostatnich siedmiu latach istnienia świata.

Wydaje się, że są to rzeczy które albo są niepotrzebne, albo zbyt trudne do zrozumienia, żeby się nimi zajmować. Nie jest więc dziwne, że wiele osób eschatologię odrzuca albo ją ignoruje. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że cała Biblia jest eschatologiczna i powinno oto mieć głębokie znaczenie dla naszego życia. Celem tego tekstu jest pokazanie, dlaczego każdy z nas w swoim życiu i wierze powinien mieć nastawienie głęboko eschatologiczne.

Ale po kolei. Eschatologia to, od greckiego słowa eschaton czyli „ostatni”, nauka o rzeczach ostatnich czy ostatecznych. Warto jednak wziąć pod uwagę inne określenie – teleologia. Słowo to pochodzi od greckiego słowa telos czyli „cel” lub „wypełnienie” i odnosi się do Bożego celu w historii. W praktyce oba te określenia odnoszą się do tego samego, jednak eschatologia jako taka skupia się na pewnym procesie, a teleologia skupia się na wypełnieniu obietnicy i dokończeniu Bożego planu. Chociaż dalej będę używał standardowego określenia „eschatologia”, warto pamiętać, że najważniejszy jest cel czy wypełnienie tego, o czym Bóg mówił.

Warto też zaznaczyć różnicę między tym, co możemy określić jako eschatologia przyszła i eschatologia zainaugurowana. Zazwyczaj myśląc o eschatologii mamy na myśli wydarzenia poprzedzające przyjście Jezusa i bardziej bezpośrednio związane z samym końcem. Wiele eschatologicznych obietnic, obecnych w Starym Testamencie, wypełniło się już wraz z przyjściem Jezusa i początkiem ery Kościoła.

W 2 rozdziale Dziejów Apostolskich znajduje się następujący fragment:

14 Na to powstał Piotr wraz z jedenastoma, podniósł swój głos i przemówił do nich: Mężowie judzcy i wy wszyscy, którzy mieszkacie w Jerozolimie! Niech wam to będzie wiadome, dajcie też posłuch słowom moim. 15 Albowiem ludzie ci nie są pijani, jak mniemacie, gdyż jest dopiero trzecia godzina dnia, 16 ale tutaj jest to, co było zapowiedziane przez proroka Joela: 17 „I stanie się w ostateczne dni, mówi Pan, Że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało i prorokować będą synowie wasi i córki wasze, i młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, A starcy wasi śnić będą sny; 18 Nawet i na sługi moje i służebnice moje Wyleję w owych dniach Ducha mego i prorokować będą”.

To, co zapowiadał prorok Joel jako czasy ostateczne, wypełniło się w dniu, w którym powstał Kościół. Potem Piotr cytuje dalszą część proroctwa mówiącą o znakach i cudach, związanych z końcem, ale to tylko pokazuje, że eschatologiczne proroctwa odnosiły się często do dwóch lub więcej momentów i eschatologia jako taka dotyczy dwóch różnych (chociaż nie do końca oddzielnych) okresów, z których jeden zaczął się wraz z Jezusem i trwa do teraz.

Czy jedna eschatologia nie jest tylko domeną proroków i Nowego Testamentu? Pierwszy fragment, który bezpośrednio odnosi się do końca, znajduje się już w 8 rozdziale 1 Księgi Mojżeszowej:

21 I poczuł Pan miłą woń. Rzekł tedy Pan w sercu swoim: Już nigdy nie będę przeklinał ziemi z powodu człowieka, gdyż myśli serca ludzkiego są złe od młodości jego. Nie będę też już nigdy niszczył żadnej istoty żyjącej, jak to uczyniłem. 22 Dopóki ziemia istnieć będzie, nie ustaną siew i żniwo, zimno i gorąco. lato i zima, dzień i noc.

Bóg już bezpośrednio po potopie zaznaczył, że będzie taki moment, kiedy ziemia przestanie istnieć. Potop był w pewnym sensie „pierwszą apokalipsą”, ponieważ Bóg odwrócił porządek stworzenia, by stworzyć na nowo. Świat został oddany chaosowi i w pewnym sensie się skończył, a potem został na nowo. Boży telos jednak się w tym nie wypełnił.

Pierwsze miejsce, które pośrednio wskazuje na koniec znajduje się jednak… na samym początku, w pierwszym wersecie Biblii. Jest tam napisane, że „na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”. Pokazuje to, że ziemia nie jest wieczna i istnieje tylko tak długo, jak Bóg będzie jej na to pozwalał.

Eschatologia jest więc obecna od samego początku Biblii. Na tym się jednak nie kończy, ponieważ są pewne motywy eschatologiczne, które przeplatają się przez całą Biblię, od początku do końca, co oznacza, że eschatologia jest obecna w całej Biblii, nie tylko w paru „szalonych i niezrozumiałych” fragmentach.

Na samym początku Bóg tworzy węża. W 3 rozdziale 1 Księgi Mojżeszowej Bóg obiecuje, że Potomek Adama zniszczy węża. Jest to pierwsze miejsce, które zapowiada zwycięstwo Jezusa nad szatanem, opisane w Ewangeliach. Na samym końcu Biblii Bóg wrzuca węża do jeziora ognistego.

Z tym jest związany też motyw samego Potomka. Kto miał nim być? Może Set? Gdy się narodził, Ewa powiedziała: „Bóg dał mi innego potomka zamiast Abla, którego zabił Kain” (1 M 4,25). Set umarł nie wypełniając proroctwa, więc może Noe? Jego imię wyrażało nadzieję jego ojca: „Ten nas pocieszy w pracy naszej i mozole rąk naszych na ziemi, którą przeklął Pan” (1 M 5,29). Noe, choć był ważną postacią w historii zbawienia, ale jednak nie wypełnił proroctwa. Więc kto miał być tym potomkiem? Czy może patriarchowie – Abraham, Izaak albo Jakub? A jeśli nie oni to może Juda, w końcu Jakub prorokował o nim: „Nie oddali się berło od Judy Ani buława od nóg jego, Aż przyjdzie władca jego, I jemu będą posłuszne narody” (1 M 49,10). Jeśli nie Juda to może jego potomek? I w ten sposób dochodzimy do Jezusa. Motyw Potomka i jego oczekiwanie były jednak obecne w całej historii Izraela.

Kolejnym motywem jest przymierze, czyli pewna uroczysta umowa zawierana między suwerenem (Bogiem), a wasalem (ludem Bożym). Najważniejsze (choć nie jedyne) przymierza Starego Testamentu to te zawarte z Abrahamem i Izraelem. Oba wypełniły się w Kościele, który stał się uczestnikiem nowego przymierza. W każdym jednak przypadku ludzie ponosili porażkę w wypełnianiu warunków tego przymierza. Ostatecznie wypełni się ono w nowym niebie i nowej ziemi, gdzie zbawieni będą doskonałym, Bożym ludem już przez wieczność.

A teraz dlaczego tak ważne jest, żeby zdawać sobie sprawę z tego wszystkiego.

W Ewangelii Mateusza znajduje się przypowieść o siewcy. Jezus opowiada tam historię ziaren, które wzrastały na różnych glebach:

Oto wyszedł siewca, aby siać. … A inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je.

A posiany między ciernie, to ten, który słucha słowa, ale umiłowanie tego świata i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydaje. (Mt 13,3.7.22)

W tym fragmencie jest jednak pewna niezwykle ważna myśl, którą łatwo przegapić w tłumaczeniu. Jezus mówi tutaj: „A posiany między ciernie, to ten, który słucha słowa, ale umiłowanie tego wieku i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydaje.”

Jezus mówi tutaj, że posianym między ciernie jest ten, dla którego ważniejsze jest to, co tu i teraz niż to, co będzie w wieczności. Jezus mówi tutaj o osobach, które tak bardzo skupiają się na tym świecie i taką wagę pokładają w teraźniejszych, chociaż przemijalnych rzeczach, że na ich rzecz poświęcają rzeczy wieczne, nieprzemijające.

Jako chrześcijanie powinniśmy mieć głęboką świadomość tego, że to wieczność jest ważna, a to, co teraz, jest tylko wstępem. Musimy mieć głęboką świadomość, że tutaj nie ma rzeczy, która by miała taką wartość, że warto by poświęcić dla niej całą wieczność. Chociaż obecne życie jest ważne, powinno być w całości podporządkowane życiu, które nadejdzie.

Paweł pisał w Liście do Filipian:

Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Chrystusa Jezusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać go, i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie. … Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa, Który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może. (3,8-14.20-21)

Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że w porównaniu z naszym celem, wszystko co tutaj i teraz można uznać za śmiecie. Najwyższą wartość ma poznanie Jezusa oraz wieczność z Nim, w naszej prawdziwej ojczyźnie.

Jan Chrzciciel zwracał na to uwagę patrząc od innej strony:

A gdy ujrzał wielu faryzeuszów i saduceuszów, przychodzących do chrztu, rzekł do nich: Plemię żmijowe, kto was ostrzegł przed przyszłym gniewem? Wydawajcie więc owoc godny upamiętania. … A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona: wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone. (Mt 3,7-8.10)

Wiedział on, że by ustrzec się gniewu Boga, już w tym życiu należy wydawać odpowiedni owoc. Zostało to powtórzone także przez Jezusa:

17 Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. 19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień 20 Tak więc po owocach poznacie ich. 21 Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie. (Mt 7,17-21)

To, jaka będzie nasza wieczność zależy od owoców, które będziemy wydawać w tym życiu. To, czy będziemy mogli wejść do wiecznego Królestwa Niebios zależy od tego, czy w tym życiu będziemy wykonywać wolę Boga.

Pewnego dnia każdy z nas stanie przed Bogiem i nie będzie tam miejsca dla grzechu. Każdy z nas grzeszy i sami nie jesteśmy w stanie pozbyć się naszych grzechów. Jeśli jednak przyjmiemy ofiarę Jezusa, będziemy mogli bezpiecznie paść w ręce Ojca, który na nas czeka.

Ten moment, kiedy staniemy przed Bogiem, powinien być tym, co nas motywuje do działania już teraz. Wszystko, co robimy, powinniśmy robić ponieważ patrzymy na koniec, na Boży cel dla świata, Kościoła i dla nas.


Jest ku czemu spoglądać. Jedną z ostatnich rzeczy w Biblii jest następujący opis:

I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego. I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już. nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe. I rzekł do mnie: Stało się. Jam jest alfa i omega, początek i koniec. Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota. Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem. (Obj 21,1-7)

Każde dziecko Boże może oczekiwać tej niezwykłej rzeczywistości. Jest to obietnica, która przewyższa wszystko, co tutaj. Bez względu na to, jak dobre może być nasze życie tutaj, nie będzie lepsze niż to, co nas czeka w wieczności z Bogiem. Bez względu na to jak beznadziejne może być nasze życie tutaj, zawsze możemy pocieszać się tym, co Bóg dla nas przygotował, gdy to życie się skończy. Ta obietnica to niezwykła zachęta i niezwykłe pocieszenie – warto dla niej zrezygnować z najlepszych rzeczy i daje siłę do przetrwania tych najgorszych.

Eschatologia to nie rozkład jazdy czasów ostatecznych. Eschatologia to takie spojrzenie na życie, które daje nadzieję i jej podporządkowuje wszystko, co się dzieje tu i teraz. Eschatologia to taka nadzieja, która powinna przenikać całe nasze życie i kierować nas ku wiecznemu celowi. Nie bójmy się jej, ale przyjmijmy i pozwólmy, żeby nas kierowała do domu Ojca.

comments powered by Disqus