Chrześcijanie i prześladowania

Organizacja Voice of the Martyrs (Głos Prześladowanych Chrześcijan) szacuje, że od czasów Jezusa zabito około 70 milionów chrześcijan. Ponad 50 milionów zostało zabitych z rąk władzy państwowej, ponad 30 milionów z rąk ateistów, ponad 9 milionów z rąk muzułmanów, niecałe 7,5 miliona z rąk wyznawców religii pogańskich, oraz, co szczególnie smutne, ponad 5,5 miliona z rąk innych chrześcijan

mapa prześladowań

W kilkudziesięciu krajach na świecie bycie chrześcijaninem wiąże się z bezpośrednim zagrożeniem. Na mapie powyższej pomarańczowym kolorem zaznaczono kraje, w których władze państwowe działają przeciwko chrześcijanom, a kolorem czerwonym zaznaczono kraje, w których władze oficjalnie starają się chronić chrześcijan, ale którzy i tak doświadczają prześladowań ze względu na swoją wiarę.

W wielu rejonach świata bycie wyznawcą Jezusa może prowadzić do utraty zdrowia i życia. Może prowadzić do odrzucenia ze strony rodziny, przyjaciół czy lokalnej społeczności. Z powodu wiary można stracić pracę lub dom. Wszyscy prawdopodobnie słyszeliśmy o ostatnich prześladowaniach w Iraku, gdzie tysiące chrześcijan musiały uciekać przed muzułmanami. Podobno w Mosulu nie ma chrześcijan po raz pierwszy od czasu apostołów. Z dnia na dzień północny Irak został pozbawiony wspólnoty chrześcijańskiej, która była jedną z najstarszych na całym świecie. To tylko jeden z najdrastyczniejszych przykładów prześladowań, które każdego dnia dotykają chrześcijan na całym świecie.

Ale czy należy się dziwić? Jezus, przed swoją śmiercią zapowiedział swoim uczniom, że będzie ich dotykał ucisk. Wcześniej też mówił im, że skoro on doświadczał sprzeciwu i nienawiści, tym bardziej będą go doświadczali Jego naśladowcy.

Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.
J 16,33b

Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził.
J 15,18

Nie jest uczeń nad mistrza ani sługa nad swego pana; Wystarczy uczniowi, aby był jak jego mistrz, a sługa jak jego pan: jeśli gospodarza Belzebubem nazwali, tym bardziej jego domowników!
Mt 10,24-25

W Polsce, i ogólnie w tzw. świecie zachodnim, wielu dziękuje Bogu za to, że żyją w miejscu, gdzie chrześcijanie nie mają problemów z powodu swojej wiary. Czy słusznie?

W 2002r. pastor Åke Green w swoim kazaniu określił homoseksualizm jako grzech i powiedział, że nie można być homoseksualistą i chrześcijaninem jednocześnie. Twierdził, że homoseksualizm nie jest wrodzony i każdy może być od niego uwolniony. Powiedział też: „Nie mogę potępić tych ludzi – Jezus też tego nie zrobił. Każdemu, kogo spotykał, okazywał głęboki szacunek (…) Jezus nigdy nikogo nie lekceważył.” Stwierdzenia te nie były potępieniem człowieka ale zachowania uznawanego przez Biblię za grzech. Pomimo tego, że w Szwecji istnieje (teoretycznie) zagwarantowana prawnie wolność wypowiedzi oraz wolność religii, pastor Green został skazany na więzienie z paragrafu mówiącego o mowie nienawiści, po tym, jak jeden z działaczy ruchu LGBT doniósł na niego policji. Na szczęście wyrok ten został zniesiony przez sąd apelacyjny, a później sąd najwyższy.

W 2008r. Caroline Petrie, pielęgniarka pracująca w Wielkiej Brytanii, zaproponowała jednej ze swoich pacjentek, że pomodli się o jej zdrowie. Pacjentka odmówiła, a pielęgniarka odpowiedziała: ‘OK’. Okazało się jednak, że pacjentka ta wniosła skargę i pani Petrie została zawieszona z powodu tego, że nie okazała ‘osobistego i zawodowego zaangażowania w równość i różnorodność’.

Innym zagrożeniem chrześcijan staje się islam. W zeszłym roku głośna była sprawa zabójstwa Lee Rigby’ego, żołnierza armii brytyjskiego, przez dwóch muzułmanów. We Francji i Anglii powstają ‘strefy muzułmańskie’ w których muzułmanie próbują zaprowadzić swoje porządki. W związku z tym powstają organizacje, mające przeciwstawiać się takim przypadkom. Jedną z nich jest Generation Identitaire, której celem jest ‘obrona lokalnej, narodowej i europejskiej tożsamości’, a jednym ze środków do osiągnięcia tego jest szkolenie w zakresie samoobrony.

Chociaż w Europie muzułmanie często nie sprzeciwiają się chrześcijanom jako takim, występują przeciwko wszystkim, którzy są inni; przeciwko ‘niewiernym’, którzy nie zgadzają się na wprowadzanie islamskich porządków. A ponieważ chrześcijanie są częścią tej grupy, też stają się obiektem ataków.

Wygląda na to, że chrześcijanie stają się wrogiem dwóch kultur. Pierwsza jest ateistyczna, współczesna, 'lewicowa'. Odrzuca ona Boga jako takiego. Odrzuca ona każdą nietolerancję, co często oznacza głęboką nietolerancję względem każdego, kto odrzuca ‘jedynie słuszne’ twierdzenia. A że twierdzenia te często sprzeczne są z wiarą chrześcijańską, bojownicy o tolerancję, próbują wytępić ‘nietolerancyjnych' chrześcijan. Druga kultura jest głęboko religijna. Jednak choć walczy o prawa dla siebie, odmawia praw tym, których religia nie zgadza się z nią samą. Przed chrześcijanami stawia się wybór podporządkowania się lub prześladowań.

Obie te grupy będą wzrastać w siłę, w różnym stopniu w różnych krajach. Nie możemy się łudzić, że nas to nie będzie dotykać. Chociaż muzułmanów w Polsce prawie nie ma, lobby LGBT czy ateistyczne stają się coraz silniejsze i coraz bardziej popularne. Musimy być gotowi na to, że, o ile Jezus wcześniej nie wróci, prędzej czy później staniemy się mniejszością na tyle mało znaczącą lub na tyle znienawidzoną, że będziemy doświadczać prawdziwych prześladowań. Jedna z moich wierzących koleżanek stwierdziła, że za jakiś czas w Polsce możemy mieć obozy koncentracyjne dla chrześcijan. Opinia bardzo radykalna, ale czy to na pewno nie jest to niemożliwe?

Spotkałem się z tym, żeby modlić się o prześladowania. Jestem daleki od tego. Ale czy na pewno prześladowania są jednoznacznie złe? Chciałbym spojrzeć na kilka statystyk, porównujących Polskę z Chinami.

Chiny / Polska
Liczba ludności: 1.330.584.783 / 38.038.094
Liczba chrześcijan ewangelicznych: 75.399.270 (5,7%) / 95.416 (0,3%)
Wzrost roczny: 2.035.780 (2,7%) / 1431 (1,5%)
Wzrost dzienny: 5577 / 4 (161)

Dane pochodzą z Operation World, przewodnika modlitewnego po całym świecie. Liczby dotyczące Polski mogą być nawet zawyżone. Według danych GUS za rok 2011, trudno doliczyć się nawet 50 tysięcy ewangelicznych chrześcijan. Krótko mówiąc, w porównaniu z Chinami, wypadamy dość blado. Oczywiście, trudno porównywać kraj mający ponad miliard mieszkańców i taki, który ma niecałe 40 milionów. Jednak patrząc procentowo, wstyd się przyznać do tego, w jakim stanie znajduje się u nas chrześcijaństwo ewangeliczne, cieszące się pełnymi swobodami, w porównaniu z Kościołem chińskim, który nawet nie jest legalny.

W książce ‘Bezgraniczne oddanie Chrystusowi’, zawierające rozważania na każdy dzień roku, bazujące na historiach prześladowanych chrześcijan, przeczytałem następujące zdanie: ‘Szatan nie interesuje się tymi, którzy nie są w stanie mu zagrozić’. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – polski Kościół stał się tak słaby, że jako taki nie jest dla szatana szczególnym zagrożeniem. Uważam, że częścią tego jest właśnie brak prześladowań.

Nie chcę powiedzieć, że prześladowania same w sobie są dobre. Jednak gdy ich brak, Kościół staje się leniwy i wygodny. Wiara nie jest już taka cenna, jeśli nie można stracić za nią życia. Jak powiedział John Piper, ‘Nie możesz prawdziwie powiedzieć, że Bóg jest dla Ciebie wszystkim, jeśli nie jest jedynym, co masz’. Oczywiście, takie rzeczy jak rodzina, przyjaciele, gadżety, sport itp. same w sobie mogą być czymś dobrym. Ale jeśli mamy ich dużo, łatwo jest odstawić wiarę na boczny tor. Łatwo jest zapomnieć, że to wszystko zawdzięczamy Bogu. Wiara wygodna jest wiarą nieaktywną. Wiara świata zachodniego nie czuje potrzeby, żeby mówić o Bogu, bo nie ma zagrożenia utraty życia każdego dnia. Nie ma zagrożenia, że jeśli stracimy wiarę, nie będziemy mieli nic innego.

Jakub pisał o prześladowaniach następująco: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków” (Jk 1,2-4). Prześladowania, chociaż złe same w sobie, powinny być powodem do radości. Paweł napisał do Kolosan, w 5 rozdziale i 18 wersecie listu do nich, by we wszystkim dziękowali, ponieważ taka jest względem nich wola Boża. Nie należy dziękować za prześladowania, ale należy dziękować w czasie prześladowań. Na przykład właśnie za to, że wzmacniają one naszą wiarę i prowadza do doskonałości. Próby, przez które przechodzimy, upodabniają nad do Chrystusa i zbliżają nas do Niego.

Jeden z moich wykładowców prowadził szkolenia dla liderów Kościoła podziemnego z Chin. Ludzie ci podróżowali ponad dwa dni w jedną stronę po to, żeby posłuchać o tym, jak lepiej służyć swoim duchowym podopiecznym; byli pełni pasji i zaangażowania dla Boga i Jego Kościoła (w porównaniu z czym nie wypadamy najlepiej, jeśli nie chce nam się pojechać do kościoła odległego o 20 minut). Na koniec wykładowca ten zapytał ich, o co Jego Kościół może się modlić dla chrześcijan w Chinach. Odpowiedź była niezwykle zaskakująca i zawstydzająca (przynajmniej dla mnie): ‘Tylko nie módlcie się o to, żeby prześladowania się skończyły. Nie chcemy, żeby nasz Kościół stał się taki jak Kościół w stanach: biernych i oziębły’. Warto tutaj zauważyć, że takie porównanie było pewną oznaką pychy i poczucia wyższości ze strony chińskiego pastora. W końcu to ta bierna Ameryka wysłała im nauczyciela i to ta oziębła Ameryka wysyła corocznie tysiące Biblii do Chin. Nie zmienia to jednak tego, że chrześcijanie, którzy doświadczają prześladowań, nie muszą chcieć, by się skończyły.

Gdy dotkną nas prześladowania, w dowolnej postaci, wydaje mi się, że są dwie rzeczy, o których przede wszystkim musimy pamiętać. Pierwsza i najważniejsza jest taka, że Bóg nad nami czuwa i nas wzmacnia.

W pierwszym ze wspomnianych wcześniej wersetów z Ewangelii Jana Jezus powiedział: ‘Ja zwyciężyłem świat’. Bóg panuje nad wszystkim, także nad tymi, którzy prześladują Jego dzieci. Możemy być pewni, że On o nas nie zapomina i jest blisko bez względu na to, co przechodzimy.

Z kolei w dalszej części fragmentu z Ewangelii Mateusza, znajdują się następujące słowa: „I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle. Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego. Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście więcej warci niż wiele wróbli. Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie; Ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie” (10,28-33). To nie jest tak, że Bóg nie widzi, co się z nami dzieje i dlatego cierpimy. On doskonale wie, co się z nami dzieje. Jesteśmy dla Niego niezwykle cenni. Ale jeśli w wyniku prześladowań Go odrzucimy, wtedy On odrzuci nas. Jest to ostre i nieprzyjemne stwierdzenie, ale jest to prawda. Jeśli odrzucimy Boga, wtedy On zniszczy naszą duszę i ciało w piekle. Jednak dobra wiadomość jest taka, że ludzie nie są w stanie tego zrobić. Ludzie, bez względu na to, jak okrutni, mogą najwyżej zniszczyć nasze ciało. A jeśli oddamy swoje ciało z powodu Jezusa, wtedy On przyzna się do nas przed Ojcem i będziemy mogli spędzić całą wieczność razem z Nimi.

W Dziejach Apostolskich została opisana sytuacja, gdy apostołowie zostali wychłostani, ponieważ nie chcieli się zgodzić na to, by przestali głosić Chrystusa. Ich reakcja była następując: „A oni odchodzili sprzed oblicza Rady Najwyższej, radując się, że zostali uznani za godnych znosić zniewagę dla imienia jego. Nie przestawali też codziennie w świątyni i po domach nauczać i zwiastować dobrą nowinę o Chrystusie Jezusie” (5,41-42). Apostołowie nie tylko nie zaprzestali swojej działalności, ale jeszcze cieszyli się, że mogli cierpieć dla imienia Jezusa!

Niezwykłą zachętą w czasie prześladowań może być lektura Objawienia. Księga ta pokazuje zwycięstwo Boga nad złem oraz ostateczną pomstę za krew męczenników. Widzimy tutaj Boga, który dopuszcza prześladowania, ale wysłuchuje modlitwy prześladowanych. Widzimy Boga, który dopuszcza prześladowania, ale nie zostawia prześladowców bez kary, a prześladowanych bez nagrody. Szczególną zachętą mogą być jednak słowa Jezusa, zapisane na końcu każdego listu do zborów, w rozdziałach 2-3. Wymienia On tam nagrody, które otrzymają ‘zwycięzcy’ – osoby, które wytrwają przy Bogu do samego końca. Chociaż w niektórych przypadkach trudno przesądzić, co Jezus dokładnie miał na myśli, widać, że są to rzeczy dla których warto przetrzymać wszystko.

Zwycięzca:

Drugą rzeczą, o której powinniśmy pamiętać, jest nasza postawa wobec prześladowców. Chyba jednym z najbardziej znanych wersetów w tym kontekście jest Ewangelia Mateusza 5,39: „A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. Ale co to znaczy? Jeśli uderza się w jeden policzek, uderza się wewnętrzna stroną dłoni, co w tamtej kulturze oznaczało ujmę na honorze dla uderzonego. Jeśli jednak po tym następowało od razu uderzenie w drugi policzek, dłoń była ustawiona tak, że uderzało się zewnętrzną stroną dłoni, co stanowiło z kolei ujmę na honorze dla uderzającego, bo pokazywało to jego gwałtowność, gniew itp. Dla upokorzenia kogoś, nie można go było uderzyć więcej niż raz. Jezus nie mówi tu niekoniecznie o tym, że powinniśmy dać się bić, ale o tym, że jeśli ktoś występuje przeciwko nam, powinniśmy pozwolić na to, żeby jego własne zachowanie zadziałało przeciwko Niemu.

Jeśli odpowiadamy przemocą na przemoc, stajemy się tacy sami, jak osoba, która nas atakuje. Jezus powiedział następującą rzecz: „A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują. Jeśli bowiem dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią” (Łk 6,32-33). Jeśli będziemy reagować nienawiścią na nienawiść, nie będziemy się niczym różnili od tych, którzy nas prześladują. Tylko poprzez reakcję pozbawioną przemocy możemy pokazać, że jesteśmy inni. Poza tym, jeśli kogoś bijemy, nie jest on raczej skłonny do tego, by słuchać ewangelii . Tak samo jego rodzina, znajomi itp.

Jedna z historii z ‘Bezgranicznego oddania Chrystusowi’ opowiada o dwunastoletnim chłopcu ze Związku Radzieckiego, który przyszedł do pewnego kapitana, dał mu kwiatek i powiedział: ‘Kapitanie, to ty wsadziłeś moich rodziców do więzienia. Dzisiaj są urodziny mojej matki, a ja zawsze z tej okazji kupuję jej kwiatka. Ponieważ moja mama uczyła mnie, abym kochał moich nieprzyjaciół i odpłacał dobrem za zło, przyniosłem tego kwiatka dla matki pana dzieci. Proszę wziąć go do domu dla swojej żony i powiedzieć jej o mojej miłości i o miłości Chrystusa’. Ten prosty gest, wypływający z miłości, pozbawiony chęci zemsty, zmienił serce kapitana, który sam uwierzył i wkrótce dołączył w więzieniu do rodziców chłopca.

Miłość okazana prześladowcom jest w stanie skruszyć nawet najtwardsze serca. Podobnie jako okazanie wiary, która jest niezłomna nawet w obliczu tortur czy śmierci. Piotr w swoim 1 liście napisał następujące słowa: „Lecz Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej, lecz czyńcie to z łagodnością i szacunkiem. Miejcie sumienie czyste, aby ci, którzy zniesławiają dobre chrześcijańskie życie wasze, zostali zawstydzeni, że was spotwarzali” (3,15-16). Sundar Singh, który zaginął w Tybecie, niosąc tam ewangelię, powiedział następującą rzecz: „Prawdziwy chrześcijanin jest jak drzewo sandałowe, które przenosi swój zapach na siekierę, która je ścina, nie odwzajemniając dokonywanej szkody”.

Podsumowaniem tego, jak powinniśmy podchodzić do tego, gdy świat negatywnie reaguje na naszą wiarę (bez względu na to, w jaki sposób), jest tekst piosenki, znajdującej się na początku. Nie można ukryć prawdy – Jezus jest drogą. Jeśli będziemy podążali tą drogą, będą nas nazywali szaleńcami. Niektórym może grozić śmierć, tak jak w przypadku Jana Chrzciciela. Mimo wszystko jednak nie powinniśmy zapominać kim jesteśmy – Bożymi szaleńcami – tymi, którzy dla Boga zrobią wszystko, bez względu na to, co powie czy zrobi świat. Musimy robić swoje, nawet jeśli świat będzie nam groził śmiercią. Ale jeśli jesteśmy naśladowcami Chrystusa, nie da się tego ukryć. Musimy być gotowi na to, że świat będzie nas nienawidził. A jak już będzie nam to okazywał, powinniśmy się cieszyć. Bo raz, że zostaliśmy przez Boga uznani za godnych, by dla Niego cierpieć, a dwa, że najwyraźniej stanowimy dla szatana problem, skoro próbuje się nas pozbyć.

*Tekst napisany na potrzeby spotkania młodzieżowego w KZ w Poznaniu, 05.09.14

comments powered by Disqus