Księga Sędziów 6,36-40 - Bóg jako magiczna kula nr 8

Wszyscy chcemy wiedzieć, jak potoczy się nasza przyszłość. Godne pochwały jest, jeśli chrześcijanie w tej sprawie zwracają się do Boga. Problem jednak pojawia się wtedy, kiedy Bóg nie jest traktowany jako suwerenny Pan, którego możemy prosić o radę, ale jak magiczna kula nr 8, którą potrząsamy i oczekujemy odpowiedzi wtedy, kiedy chcemy, oraz w sposób, jakiego oczekujemy.

Do tego, mniej więcej, sprowadza się w wielu przypadkach praktyka „wykładania runa”, bazująca na historii Gedeona. Stawia się przed Bogiem warunek, który ma spełnić lub nie, żeby dać odpowiedź co do przyszłości, np.: „niech chłopak, który mi się podoba, przyniesie mi jedzenie w przeciągu pół godziny, jeśli ma zostać moim mężem” lub „niech moje okno minie 5 czerwonych ferrari, jeśli mam kupić taki samochód”.

Opiera się to na przekonaniu, że Gedeon zrobił właściwą rzecz, którą chrześcijanie powinni naśladować. Jednak czy na pewno tak było?

36 Wtedy rzekł Gedeon do Boga: Jeżeli wybawisz moją ręką Izraela, jak obiecałeś, 37 To ja rozłożę runo wełny na klepisku; jeżeli rosa będzie tylko na runie a cała ziemia wokoło pozostanie sucha, to będę wiedział, że wybawisz moją ręką Izraela, jak obiecałeś. 38 I tak się stało. Gdy bowiem wstał nazajutrz i ścisnął runo, wygniótł z runa tyle rosy, że czasza była pełna wody. 39 Lecz Gedeon rzekł jeszcze do Boga: Niech nie zapłonie gniew twój na mnie, że jeszcze raz się odezwę; niech jeszcze raz wypróbuję to na runie: niech tylko runo pozostanie suche, a na całej ziemi wokoło będzie rosa. 40 I uczynił tak Bóg tej nocy. Tylko runo było suche, a na całej ziemi wokoło była rosa.

Postępowanie Gedeona wydaje się dziwne. Gdy dotarło do niego powołanie, by wybawił Izraela, zgodnie z Bożym poleceniem zniszczył ołtarz Baala. Chociaż się bał, zrobił to, czego Bóg od niego oczekiwał. Pokazuje to jego wiarę i gotowość do działania pomimo strachu. A jednak w tym przypadku się waha.

Bóg obiecał Mu już swoją pomoc: „Wtedy Pan zwrócił się do niego i rzekł: Idź w tej mocy twojej i wybaw Izraela z ręki Midiańczyków. Przecież to Ja cię wysyłam. On zaś rzekł do niego: Za pozwoleniem, Panie mój! Czym wybawię Izraela? Oto mój ród jest najbiedniejszy wśród Manassesytów, ja sam zaś najmłodszy w domu mego ojca. A Pan rzekł do niego: Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Midiańczyków jak jednego męża” (6,14-16).

Chociaż, w związku z tym, nie można powiedzieć, że Gedeon w ogóle nie miał wiary (a nawet został zaliczony do bohaterów wiary w Liście do Hebrajczyków 11,32), jego podwójna prośba pokazuje poważne wątpliwości. W najlepszym wypadku można uznać, że, na wzór ojca opętanego chłopca, powiedział: „Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu” (por. Mk 9,24). Miał świadomość słabości i chwiejności swojej wiary, więc prosił Boga o znak, by ją wzmocnić i dać mu to, czego brakowało.* W tym kontekście prośba ta jest wzorem do naśladowania – kiedy brakuje nam wiary, powinniśmy przyjść do Boga, przyznać się, że nam jej brakuje, oraz prosić o to, żeby ją wzmocnił i dał nam to, co jest nam potrzebne.

Jednak był to też symbol niewiary i wątpliwości. Nie jest to wzór do naśladowania, ale dowód Bożej cierpliwości oraz miłości do Gedeona. Już raz zapewnił go o zwycięstwie i swojej pomocy, a teraz nie musiał tego powtarzać. Gedeon, z kolei, nie mógł wymagać od Boga odpowiedzi (chociaż trzeba przyznać, że prosi z pokorą i uniżeniem, a nie z arogancją, która jest tak obecna w dzisiejszych czasach przy podobnych prośbach).

Ważny wydaje się tu jeszcze jeden fragment, opisujący historię Gedeona. W wersetach 8,22-27 znajduje się następująca historia:

22 Wówczas rzekli mężowie izraelscy do Gedeona: Panuj nad nami ty i twój syn, i twój wnuk, wybawiłeś nas bowiem z ręki Midiańczyków. 23 Odpowiedział im Gedeon: Ja nie będę panował nad wami ani mój syn nie będzie panował nad wami; Pan będzie panował nad wami. 24 Rzekł jeszcze do nich Gedeon: Chciałbym was o coś poprosić; niech mi każdy z was da kolczyki ze swojego łupu. Złupieni mieli bowiem złote kolczyki, ponieważ byli Ismaelitami. 25 A oni rzekli: Chętnie damy. I rozpostarli szatę, i wrzucali na nią wszyscy kolczyki ze swojego łupu. 26 A waga złotych kolczyków, które sobie wyprosił, wyniosła tysiąc siedemset sykli złota, oprócz rożków, wisiorków i szat szkarłatnych, które należały do królów midiańskich, i oprócz łańcuszków, które były na szyjach wielbłądów. 27 A Gedeon kazał z tego sporządzić posąg [dosł. „efod” – JF], który ustawił w swoim mieście Ofra; i uprawiał przy nim cały Izrael nierząd kultowy, tak iż posąg ten stał się pułapką dla Gedeona i jego domu.

Znów widzimy pewną sprzeczność w postępowaniu Gedeona. Z jednej strony odrzucił propozycję bycia królem, ponieważ tylko Bóg powinien panować nad Izraelem, a z drugiej strony doprowadził do bałwochwalstwa. Z jednej strony nie chciał zostać królem, ale, jak pokazują kolejne wersety, zachowywał się, przynajmniej w jakimś stopniu jakby nim był (nawet jego syn nazywał się „Abimelech”, co znaczy „ojciec jest królem”.*

Gedeon najpierw występuje w imieniu Boga i zachowuje (przynajmniej teoretyczną) teokrację w Izraelu. Jednak później zbiera łup i tworzy z niego złoty efod. Z efodem są związane przynajmniej dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, był on częścią ubioru kapłanów, co zostało opisane np. w 28 rozdziale 2 Księgi Mojżeszowej. Oznacza to, że Gedeon prawdopodobnie przejął obowiązki kapłańskie, chociaż były one zarezerwowane dla synów Aarona. Dodatkowo umieścił efod w Ofrze, gdzie znajdował się ołtarz, co mogło oznaczać, że w pełni przejął obowiązki kapłańskie i składał ofiary w niedozwolonym miejscu oraz w niedozwolony sposób. Znów pokazuje to chwiejność wiary Gedeona, którą można było zobaczyć w poprzednim fragmencie.

Po drugie, w efodzie znajdowały się urim i tummim, które służyły do odczytywania Bożej woli przez kapłanów (2 M 28,30; 4 M 27,21a), co może być szczególnie ważne w kontekście fragmentu, mówiącego o wykładaniu runa. Jak mówi K.A. Mathews: „sposoby rozpoznawania Bożej woli stały się tutaj zamiennikiem dla Boga. Gedeonowi udało się przynieść pokój w kraju na czterdzieści lat, ale jego obsesja względem uzyskiwania pewności co do Bożej przychylności stała się powodem jego upadku”.*

Chociaż trzeba przyznać, że w przypadku Gedeona jest to spekulacja (nawet jeśli bardzo prawdopodobna), komentarz ten pokazuje bardzo realne niebezpieczeństwo, które w wielu przypadkach jest widoczne dzisiaj. Ludzie tak bardzo polegają czy przyzwyczajają się do „wykładania runa”, że samo to staje się dla nich Bogiem. Łatwo w ten sposób zapomnieć o żywej relacji z Bogiem oraz o rzeczywistym prowadzeniu Ducha, a skupić się na magicznej kuli, którą co chwila potrząsa się, żeby uzyskać odpowiedź co do przyszłości.


Jeśli byśmy chcieli naśladować Gedeona, musimy pamiętać przynajmniej o kilku rzeczach.

Po pierwsze, nie on jest modelem wiary, za jakiego się go uznaje. Jego wiara była chwiejna i doprowadziła do bałwochwalstwa. Po drugie, Bóg nigdzie nie chwalił Gedeona za to, co zrobił, ale łaskawie i cierpliwie spełnił jego prośbę, choć nie musiał, a nawet miał powód, żeby tego nie robić. Po trzecie, nigdzie w Biblii nie ma wskazówki ku temu, żeby zachowanie Gedeona powtarzać. Nigdzie nie jest to wprost nakazane i nawet nigdzie nie zostało to zasugerowane.

Wydaje się, że dobrze podsumował to W.W. Wiersbe: „’Wykładanie runa’ nie jest biblijną metodą określania Bożej woli. Jest to raczej podejście wykorzystywane przez takich ludzi jak Gedeon, którym brakuje wiary, by zaufać Bogu, ze zrobi to, co powiedział, że zrobi. Dwa razy Gedeon przypomniał Bogu, co ten powiedział (6,36-37) i dwa razy poprosił o potwierdzenie tych obietnic poprzez cud. Fakt, że Bóg uniżył się do słabości Gedeona dowodzi tylko tego, że jest to łaskawy Bóg, który rozumie, jakim jesteśmy tworem (Ps 103,14). Kim jesteśmy, by mówić Bogu, jakie warunki musi spełnić, zwłaszcza wtedy, kiedy przemówił już do nas w swoim słowie? ‘Wykładanie runa’ jest nie tylko dowodem niewiary, ale też dowodem arogancji. ‘Bóg musi zrobić to, co Mu mówię, żeby zrobił, zanim ja zrobię to, co On każe mi zrobić’”!

Nie oznacza to, że nie możemy się modlić, prosząc Boga o prowadzenie. Jednak zamiast szukania znaków i traktowania Boga jak magiczną kulę, warto potraktować Go jako Ojca, który chce prowadzić swoje dzieci. Przyjdźmy do Boga z pokorą, prosząc Go o to, żeby wziął nas za rękę w sytuacji, która nas przerasta. Pamiętajmy o wskazówkach i obietnicach, które zostały zawarte w Biblii. Jeśli Bóg powiedział, że coś zrobi, jest wierny swojemu słowu i na pewno to zrobi. Dajmy Mu możliwość działania w taki sposób i w takim czasie, jakie On sam uzna za dobre. W ten sposób nie będziemy się skupiać na sobie i na naszych pragnieniach, ale na relacji z Bogiem oraz na poddaniu się Jego prowadzeniu. Nie będziemy się skupiać na tym, żeby dla nas było najlepiej, ale żeby nasze życie Jemu przyniosło chwałę. Zamiast poznawać przyszłość i zajmować się znakami, będziemy budować naszą relację z Ojcem, który chce nas zaprowadzić w miejsce, które jest dla nas najlepsze, a o które nawet może nie wpadłoby nam do głowy pytać.

comments powered by Disqus